Na Instagramie ogromne wrażenie robią zdjęcia street styl’u.

Zawsze zastanawia mnie co kryje się za tym fenomenem dzisiejszych czasów, który ciągle przybiera na sile.

Pokuszę się na odwagę w stwierdzeniu, że moda uliczna zdecydowanie przyćmiła pokazy światowych Fashion Week’ów.

To właśnie ulice największych stolic mody stanowią główny punkt na Fashion Weekach. To, co prezentują modowe dziennikarki i blogerki i ich oryginalne pomysły, stają się potem trendami.

I wszystko  do tego momentu jest ok. Bo kto zabroni bogatemu?

Uważam, że dobrze się stało, że blogerki pokazują nam jak dobrze zestawić ubrania, jakie dopasować dodatki.

Nie można pominąć oczywiście faktu, że do zwykłych jeansów i białej koszuli dobierane są bardzo markowe dodatki. Bo diabeł tkwi w szczegółach.

Czasami czytam czasopisma czy obserwuje modowe blogerki, bo to kopalnia inspiracji. Ale zawsze jest to inspiracja, nigdy kopiowanie.

Najważniejsze jest jednak zawsze, aby nie dać się zwariować. Każda z nas powinna mieć własny styl, bo w nim najlepiej nam do twarzy.

Kiedy widzę na ulicy dziewczyny, które bardziej są przebrane niż ubrane, to jeśli już spoglądam w ich kierunku, to tylko dlatego, że doceniam ich odwagę, nigdy nie jest to podziw.

 

Hafty były modne w ubiegłym sezonie, wszyscy je nosili, i dlatego tak bardzo mi się nie podobały. Dzisiaj kiedy ubieram bluzkę z subtelnym haftem, czuję, że nie będę kolejnym klonem na ulicy. Przy wyborze ubrań kieruje się zawsze własnym gustem i paletą barw.

Pamiętać tylko należy, że czarny to czarny, a biały to biały. Reszta kolorów ma wiele odcieni.To w odcieniach jest tajemnica i sukces.

 

Dodaj komentarz